Kiedy nie idzie zasnąć włączam sobie jakiś film i po 30 minutach już śpię. Tym razem nie wyszło, bo zamiast włączyć coś normalnego (typu “Subramaniyapuram” – genialna tamilska produkcja z 2008) to włączyłem niepoobrabiane swoje nagrania z poprzedniej wycieczki. No i się zaczęło – zamiast się uśpić to się podjarałem oglądając zupełnie nieinteresujące scenki z Mumbaju czy Kalkuty i lamentując nad późniejszą utratą kamery.
Rozwiązanie problemu bezsenności okazało się jednak zaskakująco proste – wystarczyło kliknąć “kup teraz” na allegro i po pół godzinie mogłem już spokojnie spać. A w oczekiwaniu na kamerkę skleciłem sobie kolejny zupełnie nieinteresujący filmik z jakiejś imprezy w Kalkucie na Sudder street:
Brak komentarzy
RSS :: TrackBack