Chyba musze sie przestawic z myslenia, ze jak ktos jest przesadnie mily to znacze, ze chce kase. Chociaz w jednej z najbardziej turystycznych miejscowosci Bangladeszu ciezko jest niektorych wyczuc.
Mielismy jechac do Ramu i innej pobliskiej wiochy Kalatuli, ktora wyczailem jadac autobusem z Chittagongu, ale wyszlo, ze poszwedalismy sie po miescie po okolicznych pawzgorkach i birmanskich stupach czy czyms. I to nie z kolesiem z wczoraj a z jego znajomym (u ktorego rozpoczelo sie sniadankiem) i znajomym jego znajomego. Potem obaj musieli sie udac na modly a ja skorzystalem z chwili samotnosci i polazlem na wioche. Wlasciwie pojechalem za friko autobusem, moja zaplata bylo posiedzenie pare minut razem z autobusowa ekipa, pogadanie w bangla i hindi i laskawe zgodzenie sie na wypicie herbatki. A we wiosce wystarczylo sie pokazac na chwile, zeby zostac zaproszonym na salony (czyt. pod drzewo na podworku). Chwile posiedzialem razem z glowa jednej z trzech mieszkajacych tu rodzin, jego na oko 15-letnia zona z dwojka dzieci i pozostalymi kilkunastoma czlonkami spolecznosci. Wypilem wode niewiadomego pochodzenia, jakiegos 7up-a i z trudem probowalem pogadac o zyciu i wartosciach. Niestety nikt z nich nie znal ani hindi ani angielskiego, wiec bylo ciezko, choc momentami skutecznie.
A na koniec spacerek po plazy, bo bedac nad morzem wypadaloby choc raz zaliczyc. Zasadniczo na koniec mial byc net, ale ze bylo wszedzie ciemno to ciezko bylo cos znalezc, a jak juz znalazlem to albo kafejka byla pelna, albo wcale to nie byla kafejka.
Update: na koniec byla kolacyjka z jakims managerem duzej krajowej firmy, ktory wlasnie przyjechac z Dhaki do Cox’s Bazar i mieksza w tym samym hotelu co ja. W tanszym pokoju, tym za 4PLN i bez lazienki.









O jakich wartościach chciałeś rozmawiać? Poza tym bardzo rozrzutny jesteś. Bierz przykład z biznesmenów.
Pozdro. Jadę na finał Olimpiady Matematycznej
Comment by zbych — 2010/04/20 @ 14:11
Moralnych, powodzenia
Comment by Gadjo — 2010/04/21 @ 12:03