Gadjo 3.0

Sylhet, Sunamgonj

04.05 – Sylhet

Troche czasu spedzilem w roznych nowoczesnych centrach handlowych, glownie dlatego, ze byly klimatyzowane, na dworze slonce ostro napiernicza, a w hotelu skonczyl sie prad i sie wiatrak nie kreci.

Wpalem tu tylko dla formalnosci, zeby zaliczyc, jutro lece dalej w poszukiwaniu weny furczej, gdyz albowiem mi sie konczy.

05.05 – Sunamgonj

Jest szansa na znalezienie weny, miejsce jest ok. Duzo wody do okola, wiec mozna sobie z grosze przeplynac na druga strone rzeczki do jakiejs wiochy.

W ostatnim przewodniku nic nie pisali o hotelach, ale ze znalezieniem mety nie mialem problemu. W wersji sprzed 6 lat pisali o jakichs 2 kiepskich choc znosnych hotelach, nie wiem czy mieli na mysli hotel Hoque na Station Rd, ale wlasnie tu sie zameldowalem. Kawalek dalej w strone rzeki i w prawo jest inny hotel, tanszy, ale wszystkie miejsca byly zajete. To tak jakby ktos chcial wpasc to zeby wiedzial czego szukac

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 10:09

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack