Zupelnie przypadkiem trafilem na jakis festiwal hare hare (ponoc o nazwie Rogunath Ji Akra, ale im nie mozna za bardzo wierzyc, natomiast to, ze impra odbywa sie w miejscu zwanym Kitton to raczej pewne info), taki sam na jaki trafilem 2 lata temu w Puthii oraz niedawno w Ramgati a potem w Brahmanbarii i jeszcze raz w Brahmanbarii.
Dlugo sie nie nasiedzialem, bo po nieprzespanej nocce w autobusie zamykaly mi sie oczy i wrocilem do hotelu.
Po drzemce byla juz pora obiadowa, wiec udalem sie do chinskiej knajpy polecanej przez Lonely Planet gdzie spozylem wode z kawalkami kurczaka – za 220Tk spodziewalem sie czegos wiecej. Ale co wydalem tutaj to przyoszczedzilem najpierw na porannej herbatce w herbaciarni u milego pana a potem na hare-hare-posilku, bo wrocilem z powrotem na festiwal. Tutejsza wersja trwa az 9 dni, co tam sie nie dzialo – muzyka, spiewy, tance, jakis guru przybyl, no i last but not least masa odswietnie wystrojonych dziewoj.
To mial byc drogi dzien (raz na jakis czas mozna przyszalec) za to spokojny fotograficznie a wyszlo jak zwykle.
Foty troche monotematyczne
















Brak komentarzy
RSS :: TrackBack